Kurtyna...czyli moje nowe zasłony w wejściu do salonu...choć ostatnio wolałam kurtyny wodne na starówce gdy żar z nieba bezwstydnie ogarnął miasta i domy, to jednak ta zasłonowa sprawiła mi wiele radości. Postanowiłam zrobić nową aranżację kredensu, gdzie rozstawiły się talerze i patery, którym blasku wieczorem dodaje latarnia oraz smukła lampka. Zmieniłam też oprawę okna ale to w następnym rozdaniu;). Najchętniej wszystko ubrałabym w len, w którym jestem zakochana...
Zatem zapraszam...